2004.07.25.-08.07 - Obóz szkoleniowy w Lázně Bělohrad (CZ)
24.07.2004
W sumie zaprezentowało się tam 25 CzW. W psach ostateczna walka rozegrała się między Agarem Morušový háj i Jerry Lee z Molu Es; tytuł zwyciężcy kraju dostał ten ostatni. W suczkach sędzia zwyciężczynie wybierał w zasadzie jedynie pomiędzy Alistair z Peronówki, a Jaw z Molu Es. Z powodu szaty wygrała Jaw. Dla sędziego ogromną rolę grała sierść i niestety bez większych osiągnieć zeszły z ringu świetnie zbudowane wilczaki z doskonałym ruchem, których jedynym minusem była sierść gorsza niż u zwyciężczyni. Szczególnie szkoda Jasminy Eden severu: krótkiej, zwartej ze świetną wilczą głową.. ale następnym razem... Bardzo pozytywna wydała się być praca hodowców, którzy starają się wyhodować psy jak najbardziej wilcze i wreszcie wraca do łask rdzawobrązowe umaszczenie europejskiego wilka, bo taki kolor było widać nie tylko u większości psów, jak i był on zdecydowanie preferowany przez sędziego. O tytuł zwyciężcy rasy walczyło rodzeństwo Jerry Lee i Jaw. Trzymaliśmy kciuki za psa, jednak sędzia postawił wyłącznie na sierść i mało pewną siebie suczkę. Wyglądała ona rzeczywiście efektownie. Natomiast pozostaje pytanie, czy sędzia nie powinnien oprócz szaty oceniać także charakteru. Skoro w Czechach tyle mówi się, że zagraniczne psy są strachliwe i nie przeszłyby bonitacji, to czy nie powinno się zwracać na to większej uwagi także na własnym podwórku.
Po wystawie późnym popołudniem postanowiliśmy zaskoczyć Vaclava Zeiska i pojawić się w Lázně Bělohrad. Ku naszemu zdziwieniu nie byliśmy pierwsi - wiele domków było już zajętych. Do wieczora przyjechali w zasadzie wszyscy z zagranicy, więc już ten pierwszy wieczór był wesoły. W niedziele miało czekać nas wiele pracy, bo w Lázně Bělohrad już dawno nie było takiego oblężenia.
25.07.2004

26.07.2004


27.07.2004
Drugi dzień szkoleniowy rozpoczął się oczywiście o 7:30 szkoleniami posłuszeństwa i tropienia. Tym razem grupy wymieniły się miejscami i na ślad poszli zaawansowani, a nauką posłuszeństwa zajął się Lada Šíma. Po śniadaniu szkolenie obron w grupach.


Tym razem jadalnia podczas kolacji znacznie opustoszała. Po zjedzeniu talerza rycerskiego mało kto był w stanie wcisnąć choć trochę jedzenia. Dzień zakończyła wspólna obrona.
28.07.2004


29.07.2004


Tak więc przez cały dzień plac szkoleniowy okupowało 12 przewodników psów (w tym 8 z CzW), którzy ćwiczli posłuszeństwo indywidualne, w grupie, przenoszenie psów, odłożenie i chodzenie po dziwnym materiale. Ponieważ jak to zwykle bywa po psach widać było już zmęczenie trening ograniczono do minimum, ostatnia powtórka miała miejsce po kolacji, potem do rana już tylko odpoczynek.
Reszta właścicieli miała do swojej dyspozycji plac na pobliskiej łące, gdzie chętni szlifowali głównie obrony.
30.07.2004

|
|||
Lokata | Pies | Przewodnik | Ilość pkt. |
1. | Ax z Údolí ticha | Matthias Kollig (DE) | 82 pkt. |
2. | Iky od Úhoště | Tomáš Lukeš (CZ) | 81 pkt. |
3. | Amber Wolf z Peronówki | Ela Wojtko (PL) | 79 pkt. |
4. | Tajga Passo del Lupo | Laura Bonicelli (IT) | 77 pkt. |
5. | Inka Jr. Eden severu | Roland Berger (AU) | 70 pkt. |
Już podczas ZOP okazało się, że na dziś jeszcze nie koniec i czas dla nas znalazł sędzia psów ratowniczych.
Po obiedzie zebraliśmy wszystkie papiery, wyłapaliśmy na terenie obozu wszystkie wolne osoby i ustawiliśmy je na trasie. Miały one wskazywać droge uczestnikom egzaminów wytrzymałościowych. Koło 14:30 13 właścicieli CzW załadowało się na rowery i ruszyło dwójkami na trase. To był rzeczywiście egzamin na wytrzymałości psów i przewodników (choć niektórzy woleli używać słowa "rzeźnia"): straszny upał, nagrzany asfalt pokryty roztopioną smołą i niewiele trasy biegnącej w cieniu. W kość dostały zarówno psy jak i ludzie i po pierwszym kole (10 km) z powodu poranionych łap odpadły dwa psy. Ja pokusiłam się na zalicznie testu VZ2, który od VZ1, czyli 20 km na rowerze, różni się tym, że 10 km się jedzie, a 10 km pokonuje marszobiegiem. W zasadzie upał nie przeszkadzał tak mocno jak słabo dobrane buty i poranione nogi, ale i tak udało się nam dotrzeć na mete wraz z uczestnikami egzaminu VZ1... A jak wyglądały wyniki? Biorąc pod uwage warunki, aż dziw, że tyle CzW zaliczyło ten test na ocenę doskonałą...
Lokata | Pies | Przewodnik | Czas |
1. | Alistair Wolf z Peronówki | Veronika Hanušova (CZ) | 104 min. |
1. | Merry Bell z Molu Es | Przemek Peron (PL) | 104 min. |
2. | Iowa Eden severu | Kamil Kędzierski (PL) | 106 min. |
3. | Amber Wolf z Peronówki | Agnieszka Bartoszewska (PL) | 107 min. |
4. | Ax z Údolí ticha | Matthias Kollig (DE) | 113 min. |
5. | Inka Jr. Eden severu | Roland Berger (AU) | 114 min. |
6. | Tajga Passo del Lupo | Laura Bonicelli (IT) | 117 min. |
7. | Arma van Goverwelle | Letty de Graaff (NL) | 132 min. |
8. | Dvorack van Goverwelle | Richard Meisel (NL) | 134 min. |
9. | Julie z Litavské kotliny | Michaela Budska-Novoveská (CZ) | 137 min. |
1. | Jolly z Molu Es | Margo Peron (PL) | 138 min. |
![]() Po takim dniu psy się w zasadzie już na nic nie nadawały... Ale nie można było tego powiedzieć o ich właścicielach, którzy po kolacji i małej przerwie w komplecie stawili się na taboraku - ognisku, które zamykało pierwszy turnus obozu. Sił starczyło jeszcze na zabawe i siedzenie do później nocy... |
31.07.2004
![]() |
Lokata | Pies | Przewodnik | Czas |
1. | Ira z Litavské kotliny | Venca (CZ) | 1.07 |
2. | Afar (OB) | Pavel (CZ) | 1.11 |
3. | Merry Bell z Molu Es | Przemek (PL) | 1.24 |
3. | Amalka (MIX) | Verča (CZ) | 1.24 |
4. | Kendy z Litavské kotliny | Veronika (CZ) | 1.28 |
5. | Jim (MIX) | Martina (CZ) | 1.30 |
5. | Mina (ON) | Lada (CZ) | 1.30 |
6. | Canis z Molu | Karel (CZ) | 1.31 |
7. | Montre (ON) | Slavka (CZ) | 1.34 |
8. | Tajga Passo del Lupo | Laura (IT) | 1.37 |
9. | Jolly z Molu Es | Karolina (PL) | 1.40 |
9. | Calu | Kerstin (DE) | 1.40 |
10. | Tara (BC) | Lada (CZ) | 1.42 |
11. | Kairo od Úhoště | Bohdana (CZ) | 1.47 |
12. | Argo (ON) | Dušan (CZ) | 1.48 |
13. | Annie (ON) | Verča (CZ) | 1.51 |
14. | Inka Jr. Eden severu | Birgit (AU) | 1.53 |
15. | Marco (Whippet) | Veronika (CZ) | 1.54 |
16. | Sara (Cocker) | Kačka (CZ) | 2.01 |
17. | Ava (MIX) | Ela (PL) | 2.04 |
17. | Freeking z Molu Es | Franta (CZ) | 2.04 |
18. | Vincent (MIX) | Gunter (DE) | 2.13 |
19. | Lucky (GR) | Laura (IT) | 2.24 |
20. | Bolton Eden severu | Margo (PL) | 2.34 |
01.08.2004

02.08.2004
Po obiedzie psy miały obowiązkową przerwe - nie ma przecież nic gorszego jak zniechęcenie psa do pracy zbyt intensywnym treningiem. Z tego powodu psy trafiły na łańcuchy, a właściciele wsiedli do aut i ruszyli do pobliskiego miasteczka na basen. Woda mimo że bardzo zimna dała nam świetną ochłode i zmyła zmęczenie. Po powrocie o 17:00 ponownie przygotowanie do jutrzejszych egzaminów ZOP i ZPU. Tym razem do grupy ZOP-kowców dołączyła Daiva z Litwy. Od początku było widać, że psy wiedzą już wszystko, a do jutrzejszego testu porzeba tylko szczęścia, aby nie popełnić głupich błędow.
Wieczorem jak zwykle w poniedziałek wieczorek taneczny i niezapomniane konkursy organizowane przez Vaclava Zeiska. Bo trudno zapomnieć wrażenia, gdy wchodzi się na sale, a wszyscy siedzą tam jedynie w slipkach....
03.08.2004
Aby nie tracić czasu część z nas (ta która miała luz psychiczny, bo nie robiła egzaminu) udała się na wspólne szkolenie obrony. Koło południa na terenie obozu pojawił się samochód sędziny i kilka minut po 12:00 można było wreszcie przystąpić do oceny. Do testów przystąpiło 10 psów: 4 na ZOP (z tego 2 CzW), 5 na ZPU1 (w tym 3 CzW) i jeden pies (GR) na ZPU2. Psom na ZOPce poszło nieźle - w zasadzie jedynym problemem z jakiś borykali się właściciele była niechęć do dłuższego pozostawania na miejscu i właśnie to ćwiczenie kosztowało ich najwięcej punktów. Ale i tak oba CzW bez większego problemu zaliczyły ten egzamin.
Natomiast psy na ZPU1 prześladował pech. Świetnie przygotowana Jessika zdecydowała, że wcale się jej tu nie podoba i ruszyła do domu zostawiając właściciela samego na polu walki. Także Ikiemu egzamin nie przypadł do gustu i stracił punkty za aport i pozostawanie na miejscu. Najlepiej poszło Amber Wolf z Peronówki - był już tak blisko zwycięstwa.... Doskonale zaliczył posłuszeństwo, nie robiły mu problemu słabe punkty wilczaków i z chęcią zaliczył aport i szczekanie na komendę. Jedyną wpadką było ćwiczenie dotąd dla niego najłatwiejsze, a mianowicie przeszkoda 'A'. Zawsze przez nią skakał, ale akurat na egzaminie zadecydował, że lepiej obejść ją z boku...i już było 10 punktów mniej. Posłuszeństwo grupowe wraz z maliniakami zdał świetnie - zamiast negatywnie rzucać się w oczy, przygotowaniem deptał po piętach Afarowi, prezentującemu bardzo wysoki poziom i znacznie przewyższał drugiego BO z tej samej grupy. Jednak gwoździem do trumny było pilnowanie przedmiotu - nie jest to ćwiczenie, które wchodzi w skład typowego zestawu szkoleniowego, więc psy uczyły się go dopiero na obozie. Amber nie zrobił tego, co przy tym ćwiczeniu jest wymagane i za bardzo odalił się po ataku od pilnowanego przedmiotu, za co całe ćwiczenie zaliczył na 0 punktów. Ale wszystkie te psy na pewno spróbują swoich sił już na następnym obozie...
|
|||
Lokata | Pies | Przewodnik | Ilość pkt. |
1. | Calu | Gunter Baldschun (DE) | 90 pkt. |
2. | Harmonia Eden severu | Daiva Rimaityte (LT) | 72 pkt. |
Po obiedzie w nagrodę wsiedliśmy w auta i ruszyliśmy do znajdującego sie niedaleko obozu krateru wygasłego wulkanu, na tzw. sopkę. Potem na ochłodzenie psy miały sanse na kąpiel. Po kolacji ponownie szkolenie, a dokładnie szlifowanie elementów grupowych na jutrzejsze ZZO. |
04.08.2004
|
|||
Lokata | Pies | Przewodnik | Ilość pkt. |
1. | Amber Wolf z Peronówki | Ela Wojtko (PL) | 55 pkt. |
2. | Inka Jr. Eden severu | Roland Berger (AU) | 46 pkt. |
3. | Calu | Gunter Emmerich (DE) | 45 pkt. |
3. | Ax z Údolí ticha | Matthias Kollig (DE) | 45 pkt. |
Ponieważ wytchnienie należalo się zarówno psom, jak i włascicielom, więc po obiedzie udaliśmy sie kolumną samochodów do Prachovskich skal (oczywiście jedynie z psami, które w czwartek miały mieć wolne), czyli miejsca, gdzie najłatwiej jest spotkać rozbójnika Rumcajsa... Na miejscu można było odpocząć jedynie psychicznie, bo z powodu wspaniałej pogody po zaliczeniu drugiej trasy pot lał się z nas strumieniami. Ale warto było tam jechać, bo widoki są rzeczywiście wspaniałe, a po takiej wspinaczce zimne piwo w schronisku przy parkingu smakuje potem zaprawdę wyśmienicie.
Wieczór spędziliśmy na przygotowaniu się do jutrzejszego egzaminu, który miał być najtrudniejszym z tych zaplanowanych na czas obozu, czyli do BH. Same ćwiczenia w BH są łatwe, jedynie chodzenie koło nogi na smyczy i bez, odłożenie podczas marszu do pozycji waruj i siad i pozostawanie na miejscu na komendę waruj. Ale bardzo ostry sposób oceniania, wymaganie radosnego wykonywania zadań i zakaz wydawania komend podczas marszu powoduje, że BH bardziej przypomina zawody niż zwyczajny egzamin. Dlatego tego dnia nie było siedzenia po nocy, bo do testu trzeba podejść w szczytowej formie...
05.08.2004
Na pierwszy ogień poszedł Amber Wolf z Peronówki. Widać było jednak już po nim zmęczenie egzaminami i stale obolałe łapy po piątkowym egzaminie VZ1. Mimo tego zaliczył wszystkie elementy i robił to dokładnie. Czego brakło to właśnie chęć do pracy - ale co się dziwić po dwóch tygodniach intensywnego treningu. O wiele bardziej zmęczonym psem była Calu, która w pewnym momencie najzwyczajniej postanowiła zastrajkować i całe ćwiczenia zrobiła bardzo powoli.
Te same błędy były widoczne także u Inki i Axa. A dodatkowo do punktów karnych doszło jeszcze słabe odłożenie. Nad tym muszą jednak popracować wszystkie wilczaki. Co pozytywnie rzucało się w oczy, to brak u psów reakcji na strzał. Podnoszenie było więc związane z niedopracowaniem, niż z reakcja na strzał z pistoletu.
Ostatnim startującym wilczakiem była Jolly z Molu Es. Miała trudną konkurencje, bo startowała w dwójce z maliniakiem Afarem (co tu dużo gadać - najlepiej wyszkolonym psem na obozie). Mimo tego stanęła na wysokości zadania i uzyskała największą ilość punktów z posłuszeństwa. Oczywiście Jolly nie byłaby wilczakiem, gdyby czegoś nie wtopiła. Tym razem było to pozostawanie na "waruj". Było to coś, co miała świetnie opanowane. Jednak tego dnia zdecydowała się na spacerki, co zarezultowało stratą wszystkich punktów za pozostawanie na miejscu, a w rezultacie dużo słabszą lokatą. Mimo wszystko dostaliśmy od sędziny pochwałe za doskonałe przygotowanie i sportowe wykonanie wszystkich elementów. Co biorąc pod uwagę, że startowały też rasy o wiele łatwiejsze w prowadzeniu jak maliniaki, rottki, goldeny, czy ON, ma ogromne znaczenie. Dodatkowe elementy oba wilczaki, które dostały się do finałów zaliczyły bez żadnych problemów. A jak ostatecznie wypadły wilczaki?
|
|||
Lokata | Pies | Przewodnik | Ilość pkt. |
1. | Amber Wolf z Peronówki | Ela Wojtko (PL) | 86 pkt. |
2. | Jolly z Molu Es | Margo Peron (PL) | 83 pkt. |
Po rozdaniu świadectw przyszedł czas na odpodzynek, ale po obiedzie ponownie zaplanowano zwiedzanie. Tym razem ruszyliśmy na północ na zwiedzanie grodu Pecka. Ciekawostką i pomysłem godnym naśladowania było to, że do tamtejszego muzeum można wchodzić z psami i było widać, że dzięki takiemu nastawieniu Pecka na zawsze kilku zwiedzających więcej.
Ponieważ pogoda dopisała to po zwiedzaniu zamiast do obozu zrobiliśmy skręt i udaliśmy się na tamtejsze kąpielisko, gdzie zostaliśmy aż do kolacji. Na wieczór dodatkowo rozruszaliśmy psy na szkoleniu obrony, a następnie udaliśmy się do jadalni, gdzie nastąpiły oficjalne zaślubiny Iry z Litavské kotliny (reprezentowanej przez Vaclava Zeiska) oraz Amber Wolfa z Peronówki (reprezentowanego przez Elę Wojtko). Potem bawiono się aż do późnych godzin - tym razem już nikt z nas nie musiał wstawać z rana.
06.08.2004
Dzisiejszy dzień był już bardzo spokojny. Z powodu wysokich temperatur i zmęczenia psów szkoleniem odpadł na egzamin wytrzymałościowy na 40 km, czyli ZVP1.
W nocy i nad ranem część uczestników ruszyła do domów. Ci co pozostali udali się do lasu na zbieranie drzewa na ognisko. Tuż po południu 'taborak' był już ustawiony, a kto chciał udał sie na pożegnanie z miastem lub jedno z pobliskich kąpielisk. Wieczorem oczywiście zawody zręcznościowe. Właścicieli mniej, ale startujących masa. Tak jest zawsze, gdy elementem zawodów jest wypicie kieliszka likieru. Ostatecznie wyniki wyglądały następująco:
Lokata | Pies | Przewodnik | Czas |
1. | Ares (BO) | Pavel (CZ) | 0.40 |
2. | Merry Bell z Molu Es | Margo (PL) | 0.47 |
3. | Harmonia Eden severu | Daiva (LT) | 0.49 |
4. | Jolly z Molu Es | Margo (PL) | 0.51 |
5. | Acarka Vlčí pohled | Marcela (CZ) | 0.53 |
6. | Aura (BO) | Pokorna (CZ) | 0.55 |
7. | ? (MIX) | Kerstin (DE) | 0.57 |
8. | MIX | Rehacek (CZ) | 1.00 |
9. | ? (MIX) | Rusbrova (CZ) | 0.51 |
10. | Bobik (MIX) | Eva (CZ) | 1.10 |
11. | ? (MIX) | Rehackova (CZ) | 1.15 |
12. | Calu | Gunter (DE) | 1.17 |
13. | Vincent (MIX) | Gunter (DE) | 1.24 |
14. | Tajga Passo del Lupo | Laura (IT) | 1.34 |
15. | Ira z Litavské kotliny | Vaclav (CZ) | 1.51 |
16. | Bolton Eden severu | Przemek (PL) | 1:54 |
17. | Blek Bariho dvůr | Romana (CZ) | 2.14 |
18. | Růženka z Molu Es | Karel (CZ) | 2.35 |
Po zawodach chwilka na zaczerpnięcie oddechu i startujemy z ogniskiem. Ci najbardziej wytrzymali siedzieli do późnej nocy....
07.08.2004
O sobocie napisze już dziś (tzn. w piątek), bo wiele rzec o niej nie można. Zaraz po śniadaniu ruszamy w droge - przed nami 450 km do Podkonice-Pleše, gdzie dziś rozpoczyna się obóz organizowany przez słowacki Klub Hodowców Czechosłowackich Wilczaków. Ale o tym już w następnym artykule...
Na początek kilka statystyk. Na terenie obozu w pierwszym tygodniu przebywało w sumie 66 psów - najwięcej CzW (35), oprócz tego owczarki niemieckie, rottweilery, goldeny, maliniaki, whippet, pudel, spaniel, stafik i spora grupka mieszańców. Więcej już być nie mogło, bo nie tylko zajęte były wszystkie domki i pokoje, to jeszcze trzeba było otworzyć dodatkowy budynek, dla osób, które zapomniały wcześniej zgłosić swój przyjazd. W drugim tygodniu, poświęconym przede wszystkim egzaminom, ilość ta trochę się zmniejszyła, ale na placu nadal było 26 CzW i 17 psów innych ras. Zaliczano wszystkie możliwe egzaminy - ZOP, VZ1, VZ2, ZZO, ZM, ZPU1, ZPU2 i BH. Z powodu wysokich temperatur wypadł nam jedynie test ZVP1. Rekordzistą obozu został Amber Wolf z Peronówki, który zaliczył 4 egzaminy, ale i reszta stawki deptała mu po piętach.... Sędziowie oceniali psy 55 razy - 16 robiło ZOP, 12 VZ1, 1 VZ2, 5 ZPU1, 1 ZPU2, 8 ZZO, 2 ZM i 10 BH. To czyni Lázně Bělohrad największym obozem szkoleniowym dla CzW i jedynym, na którym można zaliczyć cały zestaw egzaminów.
Właściciele psów przyjechali z Czech, Polski, Niemiec, Austrii, Holandii, Francji, Włoch i Litwy. Osobiście dosyć się obawiałam o gości zza "zachodniej" granicy. Po pierwsze miło zaskoczył mnie poziom ich psów - oczekiwałam, że trzeba będzie tłumaczyć wszystko od początku i przerabiać podstawy, ale bez problemu dołączyli do grupy szkolących i z powodzeniem zaliczyli nawet po kilka egzaminów. Druga obawa związana była z tłumaczeniami - uczyli się jednak szybko i po kilku dniach opanowane mieli już wszystkie czeskie komendy. Co prawda meldowanie u sędziego często musiało być jeszcze odczytywane z kartki, ale przy ognisku, czy na zabawie tłumacz mógł już sobie robić wolne...

Oczywiście obóz moze robic każdy, ale obóz taki byłby niczym bez Vaclava Zeiska. Kto był choć raz w Lázně Bělohrad ten wie o czym mówie..

Nie sposób też pominąć pracy pozoranta Ladi Šímy, który radzi sobie nie tylko z dobrze wyszkolonymi "IPOwcami", ale i czasem z mało pewnymi siebie wilczakami, które na obronie są po raz pierwszy. Nieraz udawało się mu zrobić mały cud - na obóz przejechałam ze strachliwą suczką, która trafiła do naszego domu na miesiąc przed wyjazdem. Na pierwszym szkoleniu cały czas kryła się za moimi nogami. Na koniec obozu mężnie stała już na metrowej lince chętnie atakując pozoranta. Przed nami jeszcze maaasa pracy, ale po tych dwóch tygodniach u wielu psów było widać spore postępy. Miejmy tylko nadzieje, że właściciele nie zrobią sobie teraz wolnego, ale będą kontynuowali szkolenie także na swoim placu szkoleniowym. Jeśli nie ...to za rok znowu będa mieli szanse poćwiczyć w Lázně Bělohrad ze świetnym pozorantem mającym dobre podejście także do naszej rasy...
Osobne podziękowania należą się Luci Novoveskej, która zamiast ćwiczyć ze swoimi psami zajmowała się robotą papierkowa, której z powodu dużej ilości egzaminów była naprawdę masa. Świetnie pełniła też role sędziny na treningu wystawowym i role nadzorcy chowu w treningu do bonitacji.
Ale cały obóz, jego atmosferę stanowią osoby, które tam przebywają; od nas zależy, czy będziemy się dobrze bawić i czy miło spędzimy ten wolny czas. W tym roku to się chyba udało. W każdym razie my czuliśmy się doskonale i miło spedziliśmy oba tygodnie. Swój ponowny przyjazd zapowiedzieli także zagraniczni właściciele wilczaków. I ja mam nadzieje, że spotkamu się w Lázně Bělohrad ponownie za rok w tym samym zestawieniu...lub może w jeszcze wiekszym gronie....
Margo (Polska)
- Aby odpowidać zaloguj się lub utwórz konto
- 3989 odsłon
Odpowiedzi